Nie ma w życiu lepszej pracy niż taka, którą można połączyć z pasją. Fotografuję od kilkunastu lat i wciąż robię to tak samo: jestem obok przez cały dzień, od pierwszej szpilki w kok po ostatni taniec, i nie każę nikomu powtarzać wzruszenia „jeszcze raz, tylko ładniej”.
Najlepsze kadry zdarzają się same — zwykle dokładnie wtedy, gdy fotograf mówi „proszę spojrzeć w obiektyw”. Dlatego mówię niewiele, a patrzę dużo. Nie ustawiam gości do pamiątkowych zdjęć pod ścianą, nie przerywam ceremonii bieganiem przed ołtarzem, nie robię z Waszego wesela sesji zdjęciowej.
Plener to jedyny moment, w którym naprawdę Was ustawiam — i wtedy prowadzę krok po kroku, więc nie musicie nic umieć. Lubię podróżować i poznawać nowe miejsca, ale mam też kilka sprawdzonych lokalizacji, jeśli nie macie pomysłu: sady sandomierskie, Beleryt pod Dąbrową, Skamieniałe Miasteczko w Ciężkowicach, Bieszczady.
Zostaje z tego reportaż: kilkaset zdjęć układających się w opowieść od rana do świtu. Nie surowe pliki do przeglądania, tylko wybrane i obrobione kadry, które za trzydzieści lat będą jedynym, co zostało z tamtego dnia.
Łukasz